Brandon Sanderson
Fantasy
Archiwum Burzowego Światła
Niezbadane Krainy
Recenzja
Długo zwlekałem. Słuchałem zachwytów, że Sanderson to geniusz, że „Archiwum Burzowego Światła” to pozycja obowiązkowa, że „Brandon królem jest i basta”. Mimo to, dzielnie stawiałem opór... nawet nie wiem dlaczego, ale aż do teraz. Moment był wyjątkowy podwójnie: nie tylko w końcu wszedłem w ten świat, ale zrobiłem to po raz pierwszy przez audiobooka. Dziś wiem już dwie rzeczy: format audio jest genialny, a Sanderson faktycznie siedzi na tronie fantasy.
Wszystko zaczyna się od „zarzutki” z dalekiej przeszłości - a ja takie akcje to po prostu uwielbiam. Heroldowie, dawni obrońcy ludzkości, opuszczają nas po ostatecznej bitwie z tajemniczymi Pustkowcami. Dlaczego? Co się stało? Zostajemy z tym sami, a Sanderson po mistrzowsku buduje na tym fundament intrygi. Autor dawkuje informacje niezwykle umiejętnie: rzuca nam ochłap wiedzy, po którym zbieramy szczękę z podłogi, by po chwili uświadomić sobie, że wciąż wiemy tyle, co nic. To sprawia, że przez książkę po prostu się płynie, pożerając stronę za stroną w poszukiwaniu prawdy.
„Droga Królów” to nie jest kolorowa bajeczka. To fantasy z mocnym, mrocznym zacięciem, gdzie każdy z protagonistów dźwiga ogromny ciężar. Sanderson nie boi się pokazywać psychiki w rozsypce:
Kaladin Burzą Błogosławiony - człowiek, któremu życie rozsypało się w drobny mak. Jego walka w lodowatych szczelinach Strzaskanych Równin to nie tylko walka o przetrwanie, to walka z własną beznadzieją po tym, jak nie zdołał obronić brata.
Shallan Davar - niby krucha, a jednak zdeterminowana. Jej motywacje są szalenie autentyczne: kradzież artefaktu od najpotężniejszej kobiety na świecie nie wynika z chciwości, a z desperackiej próby ratowania rodziny przed ruiną.
Dalinar Kholin - brat zamordowanego króla, potężny wojownik, który... zaczyna wątpić w swoje zmysły. Trawiony poczuciem winy (bo tamtego tragicznego wieczoru wolał alkohol od warty), zmaga się z wizjami, które mogą być albo boskim darem, albo objawem szaleństwa.
Ich tragedie są autentyczne. To nie są papierowe postaci - to ludzie, z którymi się utożsamiamy, którym kibicujemy i których ból czujemy. W świecie, gdzie czasem trudno polubić literackich bohaterów (przynajmniej ja tak mam ostatnimi czasy), ekipa Sandersona jest niesamowicie ożywcza.
Roshar to nie jest kolejna kraina z elfami i krasnoludami. Sanderson wrzuca nas na głęboką wodę. Przez pierwsze rozdziały można czuć się zagubionym - autor nie bawi się w łopatologiczne wykłady, tylko każe nam ten świat „przetrwać” i ułożyć go sobie w głowie. Ale kiedy już załapiemy zasady gry, doceniamy kunszt: unikalna fizyka, ekologia oparta na burzach, niesamowite rasy (jak tajemniczy Parshendi, którzy są tak fascynujący, bo nie dają się łatwo zaszufladkować jako "ci źli") i Odpryski.
Odpryski... Te niemal niezniszczalne relikty magii - Miecze i Pancerze Odprysku, dla których ludzie są gotowi mordować tysiące (nawet swoich) - to jeden z najciekawszych konceptów, jakie widziałem w fantasy. Ten ekwipunek ma własną duszę, historię i potęgę, która zmienia losy bitew. System magii i konstrukcja świata są tak złożone, że jeszcze zanim skończyłem pierwszy tom, zacząłem tworzyć własną encyklopedię „Archiwum Burzowego Światła”, żeby nie zgubić żadnego detalu z tej misternej układanki.
Pod warstwą epickich bitew i politycznych intryg zdeprawowanej kasty Jasnookich, „Droga Królów” to opowieść o moralności. Czy lepiej postąpić zgodnie z sumieniem i cierpieć, czy "przycwaniaczyć" i iść po trupach do celu? To historia o zachowaniu honoru w świecie, który o nim zapomniał. Bohaterowie muszą zdecydować: czy być takimi jak reszta, czy podjąć próbę zmiany siebie, by w konsekwencji zmienić całe społeczeństwo. Te walkę widać na każdym kroku i jest tak cholernie autentyczna, że ciężko myśleć o naszych bohaterach jak o "bohaterach".
Finałowa scena? Wszystko co wiedzieliśmy możemy sobie wsadzić... Dawno żadna historia nie wpłynęła na mnie tak mocno. Sanderson nie domyka wszystkich wątków - on dopiero rozstawia figury na szachownicy, a robi to tak dobrze, że już teraz pochłaniam kolejne tomy.
„Droga Królów” to dzieło monumentalne. Ma próg wejścia, który trzeba przeskoczyć, ale gdy to zrobisz, zatracisz się bez reszty. Jeśli szukasz epickości, autentycznych emocji i świata, który wywraca wyobraźnię do góry nogami - Brandon Sanderson właśnie pokazał Ci Drogę.
Początek może wymęczyć, ale „zarzutki” z przeszłości w wizjach Dalinara i narastająca tajemnica sprawiają, że choć tempo jest spokojne, to cel podróży wydaje się fascynujący.
Kaladin, Shallan i Dalinar to postacie z krwi i kości. Każde z nich dźwiga traumę, która ich definiuje. Nie są ideałami, mają swoje lęki i wady, co czyni ich autentycznymi w oczach czytelnika.
Więź tworząca się w Mostach, wewnętrzne rozterki Dalinara czy determinacja Shallan – to wszystko uderza w czułe struny.
W formie audiobooka tekst wchodzi płynnie. Sanderson pisze przejrzyście; nawet gdy kreuje skomplikowane systemy magiczne, robi to w sposób, być może miejscami niezrozumiały, ale wplata wyjaśnienia naturalnie w bieg wydarzeń.
Odpryski, Pancerze, Spreny i świat smagany Arcyburzami. To nie jest kalka z Tolkiena. Brandon wymyślił Roshar od zera, tworząc unikalną ekologię i system kastowy oparty na kolorze oczu
Ogromny, surowy i na początku wręcz przytłaczający. Sanderson nie prowadzi za rękę, co zmusza do myślenia i... jak w moim przypadku, do robienia własnych notatek i encyklopedii, żeby się w tym połapać.
Mimo ogromnej objętości, syndrom „jeszcze jednego rozdziału” (lub minuty audiobooka) jest silny. Każdy skrawek informacji o przeszłości Heroldów działa jak narkotyk.
Finał to emocjonalne uderzenie, które zostawia czytelnika z mnóstwem pytań i natychmiastową potrzebą sięgnięcia po kolejny tom. To zapowiedź czegoś jeszcze większego.
Solidne wejście w uniwersum. Brandon Sanderson udowodnił mi, że zasługuje na miano króla współczesnego fantasy, a ja oficjalnie stałem się fanem „Archiwum Burzowego Światła”.
„Droga Królów” to absolutny majstersztyk, który redefiniuje pojęcie epickiego fantasy i wciąga bez reszty mimo swoich gabarytów. To nie tylko książka, to kompletne, żywe doświadczenie, które zostawia czytelnika z emocjonalnym kacem i desperacką potrzebą poznania dalszych losów świata Roshar.
KLIKNIJ OBRAZ 👆
KLIKNIJ OBRAZ 👆
KLIKNIJ OBRAZ 👆