Guild Wars 2
MMORPG
Gry
Niezbadane Krainy
News
Im jestem starszy, tym częściej łapię się na tym, że zamiast szukać rewolucji, pragnę bezpiecznej przystani. Znanych schematów MMO, tej charakterystycznej grafiki i poczucia, że świat gry na mnie czekał. Naturalnym odruchem byłoby pójście w stronę "World of Warcraft" - gry, która ogłaszana była martwą więcej razy niż disco polo, a wciąż trwa. Jednak bariera abonamentu skutecznie mnie odstrasza. Jako „stara szkoła” wychowana na grach Free-to-Play, wolę model, w którym to ja decyduję, czy zostawię fortunę w Item Shopie, zamiast być przymuszanym do comiesięcznej daniny. I tak, w 2026 roku, moje kroki ponownie skierowały się ku "Guild Wars 2".
*Jedna klasa jest odblokowywana po zakupie dodatku (podobny system działa w The Elder Scrolls Online)
Dla przypomnienia: "Guild Wars 2" zadebiutowało w sierpniu 2012 roku jako rewolucyjny MMORPG. Przez te czternaście lat gra przeszła ogromną drogę:
2015: Przejście na model F2P (podstawka) i premiera "Heart of Thorns".
2017: "Path of Fire" wprowadza wierzchowce, które zmieniły standardy branżowe, są ZAJE@$STE!!
2022-2025: Seria dodatków (End of Dragons, Secrets of the Obscure, Janthir Wilds), które zmieniły model wydawniczy na częstsze, ale mniejsze aktualizacje.
W 2026 roku ArenaNet wciąż dostarcza świeży content, choć czuć, że budżety są rozdzielane ostrożniej niż w złotych czasach 2012 roku.
Moje pierwsze starcie z GW2 zakończyło się po 30 minutach. Razem ze znajomymi odbiliśmy się od systemu „Serc” (renown hearts). Brak rozmów z NPC, misje aktywujące się nagle po wejściu w obszar - wtedy wydawało nam się to dziwne, wręcz nienaturalne. Dzisiaj, wracając solo spodziewałem się czegoś takiego i ostatecznie... doceniam tę płynność, choć uderzyła mnie jedna rzecz: frekwencja.
*Serca to Enpecet z misją... ale nie musisz do niego biec, wystarczy, że zakręcisz się w okolicy, a jego misja sama pojawi się na panelu
O ile globalna baza graczy trzyma się stabilnie (szacuje się, że w 2026 roku wciąż loguje się około 250,000 - 350,000 aktywnych graczy miesięcznie), o tyle lokacje startowe, jak Queensdale czy Wayfarer Foothills, nie tętnią już takim życiem jak 3 lata temu. Wtedy było multum graczy; dziś, przemierzając te krainy, częściej spotykam wiatr niż innych podróżników. Gra żyje obecnie głównie w strefach z najnowszych dodatków oraz na tzw. Meta Eventach.
Największy ból? Brak oficjalnego spolszczenia. W 2026 roku, gdy "Albion Online" czy "The Elder Scrolls Online" (dzięki modyfikacjom społeczności) pozwalają cieszyć się grą w ojczystym języku, ArenaNet uparcie milczy. Przez lata powstawały grupy entuzjastów próbujących stworzyć fanowskie tłumaczenie, ale projekty te systematycznie upadały pod ciężarem ogromu tekstu i braku wsparcia od dewelopera. Dla polskiego gracza to ogromna bariera, która sprawia, że Tyria dla wielu pozostaje krainą „tylko dla znających angielski”.
Wybór klas i ras w GW2 to czysta klasyka w najlepszym wydaniu. Możliwość stworzenia potężnego, wilkopodobnego Charr-a siekającego toporami czy malutkiego Asury władającego golemami to dokładnie to, czego szukałem. Prostota i klimat bez zbędnego kombinowania.
*W tej grze ciągle coś się dzieję, podoba mi się to!
Jednak system walki to dla mnie, gracza wychowanego na "Metinie 2", miecz obosieczny. O ile wybór między „Body” a „Mentalem”, a nawet wybór konkretnej umiejętności do ulepszania w danym zestawie definiował twoją ścieżkę na zawsze, to w GW2 twoje umiejętności zależą od trzymanej broni. Zmieniasz miecz na młot - masz inne skille.
Z jednej strony to elastyczne, z drugiej - zabiera mi to poczucie budowania unikalnej tożsamości postaci poprzez rozwijanie konkretnych umiejętności „na stałe”.
Jeśli za coś trzeba pokłonić się ArenaNet, to za wierzchowce. Jazda na początkowym Raptorze to czysta satysfakcja - czuć ciężar zwierzęcia, jego pęd i siłę skoku. Przez chwilę czułem się jak król mapy... dopóki nade mną nie przeleciał inny gracz na smoku. Mój raptor nagle wydał mi się małym rowerkiem przy odrzutowcu. System przemieszczania się i dynamiczne eventy (jak ataki mobów na wioski) sprawiają jednak, że w tej grze rzadko się nudzisz podczas podróży. Zawsze coś się dzieje, zawsze ktoś potrzebuje pomocy.
Podsumowując, "Guild Wars 2" w 2026 roku to wciąż solidna produkcja, która lata świetności ma już za sobą, ale nie zamierza umierać.
*Nawet ci nie podziękowałem! Przyleciałeś z nieba i mnie uratowałeś Okukenu
Gra potrafi zaskoczyć. Gdy myślisz, że zaraz padniesz pod naporem mobów, nagle znikąd pojawia się inny gracz, pomaga ci wyjść z opresji i odjeżdża na swoim smoku bez słowa. To jest właśnie magia MMO.
Werdykt? Warto wrócić, warto pograć, ale... ArenaNet, zlitujcie się nad nami polakami-katolikami i dajcie w końcu to spolszczenie! Polscy fani Tyrii zasługują na to, by zrozumieć każdą linię dialogową w tym bogatym świecie.