Wiedźmin 3: Dziki Gon
DLC
Przecieki
Niezbadane Krainy
News
Biały Wilk nie powiedział jeszcze ostatniego słowa, a Corvo Bianco może na chwilę opustoszeć. Choć od premiery „Krwi i Wina” minęła niemal dekada, najnowsze raporty analityczne i przecieki od branżowych insiderów sugerują, że CD Projekt RED szykuje dla nas jeszcze jedną, epicką przygodę w świecie „Dzikiego Gonu”. Wszystko wskazuje na to, że maj 2026 roku stanie się datą, dla której warto będzie raz jeszcze przetrząsnąć juki i naostrzyć srebrne ostrze.
Wszystko zaczęło się od sensacyjnego raportu Domu Maklerskiego Noble Securities, który w ostatnich dniach elektryzuje nie tylko inwestorów, ale przede wszystkim fanów RPG na całym świecie. Analityk Mateusz Chrzanowski rzucił w nim prawdziwą bombę: „Spodziewamy się, że w maju 2026 roku pojawi się kolejny płatny dodatek do Wiedźmina 3”. Nie mówimy tu o drobnej paczce pancerzy czy nowej fryzurze dla Jaskra, lecz o pełnoprawnym rozszerzeniu. Według prognoz CD Projekt RED celuje w sprzedaż na poziomie 11 milionów kopii, co sugeruje skalę porównywalną z największymi hitami studia. Choć oficjalnego „tak” z ust deweloperów jeszcze nie usłyszeliśmy, CFO spółki, Piotr Nielubowicz, podsycił ogień, wspominając w ostatnich komunikatach o „nowej zawartości”, która ma wpłynąć na wyniki finansowe w nadchodzącym roku.
Najbardziej rozpalającym wyobraźnię elementem tych doniesień jest potencjalne miejsce akcji. Jak sugerują najnowsze materiały z IGN Polska, tropy prowadzą nas daleko na wschód i południe - prosto w objęcia egzotycznej Zerrikanii. Po słowiańskich moczarach i bajkowym, winem płynącym Toussaint, pustynne krajobrazy pełne jadowitych skorpionów i tajemniczych kultystów byłyby dokładnie tym, czego potrzebuje seria, by odświeżyć swoją formułę. Fani na Reddicie już teraz spekulują, że dodatek może skupić się na Szkole Mantykory, której ślady odnajdywaliśmy w podstawowej wersji gry. To byłby „Wiedźmin w stylu Diuny”, na którego nikt nie liczył, a każdy potrzebował.
Dlaczego „Redzi” mieliby wracać do gry z 2015 roku, zamiast rzucić wszystkie siły na projekt „Polaris”, czyli nową sagę? Odpowiedź jest prozaiczna, a zarazem genialna w swojej prostocie: strategia. Nowe DLC ma pełnić rolę marketingowego pomostu. Plotki sugerują, że historia może być prequelem dla Ciri lub wprowadzać nas bezpośrednio w realia, które zastaniemy w "Wiedźminie 4". To idealny sposób na podgrzanie atmosfery przed premierą nowej generacji przygód, która według szacunków nastąpi dopiero pod koniec 2027 roku. Co więcej, za produkcję ma odpowiadać studio Fool’s Theory - ci sami specjaliści, którzy pracują nad remakiem pierwszego "Wiedźmina". To gwarancja, że duch oryginału zostanie zachowany, a my otrzymamy rzetelny kawałek opowieści.
Maj 2026 roku nie jest datą przypadkową. To właśnie wtedy przypada dziesiąta rocznica wydania ostatniego wielkiego dodatku, który zamknął historię Geralta. Powrót do „Dzikiego Gonu” w takim momencie byłby nie tylko ukłonem w stronę społeczności, ale i spektakularnym świętowaniem dziedzictwa gry, która zdefiniowała gatunek. Czy rzeczywiście otrzymamy szansę na „ostatnie zlecenie” przed przekazaniem pałeczki nowej generacji wiedźminów? Branżowy leaker Borys Nieśpielak potwierdza, że projekt powstaje w tajemnicy, a zaangażowanie zewnętrznego studia pozwala CD Projekt RED nie odciągać kluczowych deweloperów od prac nad nowym silnikiem Unreal Engine 5. Wszystkie klocki zaczynają do siebie pasować, tworząc obraz powrotu króla, którego nikt się nie spodziewał, ale o którym wszyscy marzyli.
KLIKNIJ OBRAZ 👆
KLIKNIJ OBRAZ 👆
KLIKNIJ OBRAZ 👆