Sci-Fi
Kosmos
Dreszczowiec
Niezbadane Krainy
Recenzja
Dzięki współpracy z Wydawnictwem Rebis miałem okazję sięgnąć po „Księżycowy pył” autorstwa legendy gatunku, Arthura C. Clarke’a. To autor, którego nazwisko kojarzy niemal każdy fan fantastyki, głównie dzięki „2001: Odysei kosmicznej”. Czytając tę konkretną powieść, trudno nie uciec myślami do tego, jak postrzegali kosmos nasi dziadkowie w czasach, gdy wiele zjawisk było jeszcze sferą domysłów. To fascynujące i jednocześnie nieco zabawne, bo za kilkadziesiąt lat nasza dzisiejsza, „pewna” wiedza prawdopodobnie również zostanie zweryfikowana przez czas i technologię.
Warto wspomnieć, że sam autor otrzymał tytuł szlachecki i nominację do Pokojowej Nagrody Nobla.
Książka została napisana w 1961 roku, czyli aż 65 lat temu. Clarke stworzył tę opowieść w oparciu o ówczesny stan nauki, który dopuszczał istnienie na Księżycu ogromnych zbiorników pyłu zachowującego się jak ciecz. Dziś wiemy już na pewno, że po Srebrnym Globie nie da się „pływać”, ale absolutnie nie zamierzam rugać za to autora. Trudno mieć pretensje do wizjonera, że nie wiedział czegoś, czego nie wiedział wtedy nikt na świecie. Zamiast tego warto potraktować tę lekturę jako świetną okazję do przypomnienia sobie, jak potężna jest ludzka wyobraźnia i jak sprawnie potrafi ona wypełniać luki w naukowej wiedzy.
W świecie wykreowanym przez Clarke’a Księżyc stał się celem turystycznym. Głównym bohaterem zbiorowym jest załoga i pasażerowie Selene - luksusowego liniowca, który sunie po Morzu Pragnienia. Kiedy niespodziewane trzęsienie ziemi powoduje, że statek pogrąża się głęboko w księżycowym pyle, zaczyna się dramatyczna walka o przetrwanie. Ludzie zostają uwięzieni w grobowej ciszy, z ograniczonym zapasem tlenu i bez kontaktu z bazą. To klasyczny, trzymający w napięciu motyw katastroficzny, w którym każda sekunda i najmniejszy błąd ratowników mogą zdecydować o życiu uwięzionych.
Jeśli miałbym się do czegoś przyczepić, to byłoby to przedstawienie emocji bohaterów w wątkach osobistych. Nagłe porywy miłości czy momenty bezpodstawnej nienawiści wydają się momentami wstawione nieco na siłę, jakby autor chciał dodać postaciom głębi, która jednak nie wnosi wiele do samej historii. Na szczęście te momenty są nieliczne i nie przyćmiewają tego, co w książce najważniejsze. Całość skupia się przede wszystkim na Selene, technicznych aspektach ratunku i samej akcji, co sprawia, że lektura pozostaje wciągająca od początku do końca.
„Księżycowy pył” to pozycja obowiązkowa dla fanów retro-SF i osób, które chcą poczuć ducha dawnych odkryć. Mimo upływu sześciu dekad książka wciąż zachwyca „poezją nauki” i potrafi wywołać w czytelniku autentyczny dreszcz emocji. To dowód na to, że dobra historia obroni się sama, nawet jeśli naukowe fundamenty, na których ją zbudowano, zdążyły już dawno skruszeć.
Klasyczna opowieść katastroficzna, w której walka z czasem i uciekającym tlenem dyktuje rytm akcji. Dramatyzm sytuacji statku Selene sprawia, że tempo czytania z reguły nie zwalnia.
Postacie są nakreślone z dużą dbałością o ich profesjonalizm. Kapitan Pat Harris i komandor dbający o morale pasażerów to świetne przykłady bohaterów, którzy zamiast panikować, działają logicznie i z ogromną odpowiedzialnością choć prywatnie pękają.
Clarke świetnie radzi sobie z psychologią grupy pod presją. Choć drobne wątki miłosne czy nagłe uprzedzenia bywają nieco wymuszone i nie wnoszą wiele do fabuły, to ogólny obraz ludzkich emocji w obliczu ostateczności wypada bardzo przekonująco.
Język jest precyzyjny i techniczny, co pozwala uwierzyć w realizm opisywanych wydarzeń. Clarke pisze tak, jakby zdawał raport z faktycznej katastrofy, co buduje niesamowity klimat.
Mimo że dzisiejsza nauka obaliła teorię jezior pyłowych, sam koncept statku „płynącego” po Księżycu i uwięzionego pod jego powierzchnią wciąż pozostaje jednym z najbardziej unikalnych pomysłów w literaturze SF.
Niezwykle detaliczna wizja kolonizacji Księżyca. Opisy łączności, stacji przesiadkowych i turystycznego wykorzystania kosmosu pokazują potęgę wyobraźni autora, której nie musieliby się wstydzić dzisiejsi pisarze.
Książka angażuje od pierwszych stron. Ciekawość, jak ratownicy poradzą sobie z barierami technologicznymi i czy uda się ocalić pasażerów przed uduszeniem, sprawia, że trudno odłożyć lekturę na bok, choć kusi, gdy wchodzimy w głębsze relacje...
To solidna, klasyczna pozycja, która mimo upływu 65 lat wciąż broni się jako dreszczowiec. To dowód na to, że dobra fantastyka opiera się na emocjach i wyobraźni.
Najbardziej uderzyła mnie refleksja nad tym, jak zmienia się nasza wiedza o wszechświecie. Lektura była nie tylko rozrywką, ale też ciekawą podróżą w czasie do momentu, w którym kosmos był dla nas wielką, nieodkrytą tajemnicą.
„Księżycowy pył” to literacki wehikuł czasu, który udowadnia, że choć nauka idzie naprzód, to prawdziwe emocje i ludzka wola przetrwania pozostają niezmienne bez względu na epokę.
KLIKNIJ OBRAZ 👆
KLIKNIJ OBRAZ 👆
KLIKNIJ OBRAZ 👆