Kooperacja
2 graczy
Action-Rpg
Niezbadane Krainy
Recenzja
Każdy gracz, którego partnerka lub partner na co dzień stroni od pada, zna ten moment ekscytacji, gdy nagle pada magiczne hasło: „Ale bym w coś pograła!”. Dla mnie to prawdziwe święto, ale też początek gorączkowych poszukiwań. Kryteria są surowe: gra musi być angażująca, niezbyt skomplikowana w obsłudze i - co najważniejsze - posiadać tryb kooperacji (bo nie ma mowy o zawodnictwie). Przeglądając bibliotekę PlayStation Plus, trafiłem na tytuł, który z daleka krzyczał „słodycz”...kotki i pieski... tak, to się jej spodoba!
Na pierwszy rzut oka produkcja studia The Gentlebros może wydawać się niepozorna. Widok z lotu ptaka, kolorowa, wręcz „cukiereczkowa” grafika i proste animacje mogą sugerować produkt z dolnej półki. Jednak pozory mylą. Pod tą oprawą kryje się zaskakująco solidny Action-RPG, który potrafi wciągnąć na długie godziny.
Wcielamy się w dwóch królów - kota i psa - którzy powracają (z dość tajemniczych okoliczności), aby odzyskać swoje trony i uratować krainy Felingard oraz Imperium Lupus spod tyranii złowrogich władców: Lionera i Wolfena. Choć początek fabuły jest prosty, scenariusz szybko nabiera rumieńców. Pojawiają się przepowiednie, legendarne artefakty, a nawet intrygujące wątki z liniami czasowymi i czasoprzestrzenią. Okazuje się, że ta bajkowa opowieść ma w sobie znacznie więcej głębi, niż można by przypuszczać.
To, co wyróżnia "Cat Quest II", to brak sztywnych klas postaci. Tutaj system RPG opiera się na ekwipunku - to Ty decydujesz, kim chcesz być w danej chwili. Możesz stworzyć „tanka” z magiczną laską naparzając z daleka (co jest trochę bezsensu, ale możesz) lub kruchego wojownika, ale za to z ogromną szansą na cios krytyczny. Dochodzi też magia, od tej regenerującej życie, po ofensywne jak burze piorunowe.
W naszym przypadku podział ról nastąpił naturalnie. Ja stałem na tyłach jako mag, zasypując wrogów pociskami, podczas gdy moja ukochana dzielnie ruszyła na pierwszą linię z ogromnym tasakiem, który był niemal większy od jej postaci. Ta synergia sprawiła, że wspólna walka dawała ogromną satysfakcję.
Warto wspomnieć o warstwie narracyjnej. Gra jest po brzegi wypełniona gagami słownymi. Świat psów i kotów rządzi się swoimi prawami, więc przeinaczenia w stylu „miau-steczko” czy „wrrr-ogowie” są na porządku dziennym. Mimo że gra jest w języku angielskim, język jest na tyle przystępny, że nawet osoby niebędące ekspertami bez problemu zrozumieją fabułę i humor sytuacyjny.
JESZCZE JAK! "Cat Quest II" to pozycja niemal obowiązkowa dla „weekendowych par”. Gra jest niezwykle przystępna, prosta do nauki, a przy tym oferuje multum pobocznych aktywności, które pozwalają ulepszać postać.
Ostatecznie, to jedna z tych gier, które udowadniają, że nie potrzeba fotorealistycznej grafiki, by zapewnić masę frajdy. Jeśli szukacie czegoś do wspólnego przejścia na kanapie - kotki i pieski czekają! A na nas czeka "Cat Quest 3", które już przechodzimy... szkoda, że "jedynka" jest tylko dal jednej osoby.
Świetny system kooperacji i elastyczne klasy postaci
Uroczy królowie (choć nie jestem pewien, czy ja grając kotem nie byłem przypadkiem królewną...), którymi sterujemy i zabawne, dające się lubić postacie, które spotykamy.
Cukierkowa i prosta, momentami budżetowa, ale nadrabia humorem audio.
Połączenie królestw psów i kotów z wątkiem czasoprzestrzeni zaskakuje głębią.
Przejrzyste i banalne do opanowania, idealne dla osób rzadko grających. "Jesteś tym co nosisz" nietypowe, reszta znajoma.
Fabuła trzyma w napięciu, choć pod koniec misje poboczne bywają nużące.
Bardzo solidna produkcja, która dowozi dokładnie to, co obiecuje.
Wybitna gra "ratunkowa", gdy partnerka chce wspólnie pograć.
"Cat Quest 2" to idealny dowód na to, że prosta oprawa nie musi oznaczać płytkiej zabawy, zwłaszcza gdy dzielisz pada z bliską osobą. To genialne „koło ratunkowe” dla każdego gracza, który chce pokazać swojej partnerce magię wspólnego pokonywania bossów bez zbędnej frustracji i skomplikowanych tabel statystyk.
KLIKNIJ OBRAZ 👆
KLIKNIJ OBRAZ 👆
KLIKNIJ OBRAZ 👆