Wiedźmin
Postacie
Gry
Niezbadane Krainy
Codex
"(...)Tak jak ty, starałem się ukrywać odmienność i wykorzystywać moc do zmazania mej winy. (...) Najgorszej ze wszystkich - odmienności. Ale przynajmniej działałem dla dobra ogółu. (...). Mylisz się. Myślałem o tych, którzy zginą z zimna. Wciąż tu krążą, nawet po śmierci. Powiedz im w twarz, że nie zasługują na życie."
~ Jakub do Geralta
Postać Jakuba de Aldersberga, Wielkiego Mistrza Zakonu Płonącej Róży i głównego antagonisty pierwszej części gry Wiedźmin, to jeden z najbardziej wielowymiarowych i tragicznych portretów w całej historii gier RPG. Pytanie o to, czy był on po prostu złym człowiekiem, czy też postacią tragiczną, która mimo potwornych metod działała w imię wyższego dobra, od lat dzieli społeczność fanów wiedźmińskiego uniwersum.
Aby rzetelnie ocenić postać Wielkiego Mistrza, musimy wyjść poza czarno-biały schemat klasycznego złoczyńcy. Analiza jego motywacji, metod oraz tożsamości ujawnia postać głęboko nieszczęśliwą, terroryzowaną przez własny dar i przekonaną o swojej mesjańskiej roli w ratowaniu ludzkości przed nieuchronną zagładą.
*Jakub de Aldersberg w swojej wizji Białego Zimna, którą ukazał również wiedźminowi Geraltowi z Rivii
Kluczem do zrozumienia Jakuba de Aldersberga jest powszechnie akceptowana teoria (potwierdzona licznymi poszlakami w grze, pozwólcie, że nie będę tego zgłębiał w tym tekście, może kiedy indziej...), że Wielki Mistrz to w rzeczywistości Alvin - młode Źródło, dziecko starszej krwi, które Geralt spotyka w trakcie swojej podróży. Alvin, nie potrafiąc kontrolować swoich zdolności, ulega niekontrolowanemu skokowi w czasie i przestrzeni, lądując kilkadziesiąt lat w przeszłości.
Jako małe dziecko Alvin doświadczał przerażających wizji Białego Zimna - epoki lodowcowej, która według przepowiedni Itliny ma całkowicie zniszczyć życie na świecie. Te same wizje prześladują go jako dorosłego Jakuba de Aldersberga. W przeciwieństwie do innych potężnych istot, takich jak czarodzieje czy elfy, które traktowały przepowiednię jako odległą przyszłość, Jakub żył w ciągłym, paraliżującym lęku przed nadchodzącym końcem.
Jego motywacja nie wynikała z prymitywnej żądzy władzy, bogactwa czy sadyzmu. Jakub szczerze wierzył, że jest jedyną osobą zdolną uratować ludzkość. Przemawiał przez niego głęboki, choć skrajnie zniekształcony humanitaryzm. Chciał ocalić gatunek ludzki przed powolną śmiercią w lodzie, co w jego umyśle usprawiedliwiało każdy, nawet najbardziej bestialski krok.
Tragizm Jakuba polega na tym, że do realizacji szlachetnego celu - ocalenia ludzkości - wybrał metody absolutnie potworne. Stał się podręcznikowym przykładem makiawelisty, dla którego jednostkowe cierpienie nie miało żadnego znaczenia w zderzeniu z przetrwaniem gatunku.
*Najtrudniej zaakceptować jest nam to, że w głowie Jakuba on naprawdę nie miał wyjścia, a to całe zło które uczynił, było koniecznie by ocalić ludzkość
Aby przygotować ludzi na nadejście Białego Zimna, Jakub podjął szereg radykalnych działań:
Kradzież tajemnic wiedźmińskich: Ukradł mutageny z Kaer Morhen, aby stworzyć mutantów - istot pozbawionych strachu, wątpliwości i bólu, zdolnych przetrwać w ekstremalnych warunkach i przeprowadzić ludzkość przez morderczą migrację na południe.
Inżynieria społeczna i nienawiść: Wykorzystał Zakon Płonącej Róży do podssycania rasizmu i nienawiści wobec nieludzi. Jakub potrzebował silnego, zjednoczonego pod jednym sztandarem społeczeństwa, a nic nie jednoczy ludzi tak skutecznie jak wspólny wróg.
Sojusz z potworami i przestępcami: Aby sfinansować i ukryć swoje eksperymenty, sprzymierzył się z organizacją Salamandra, przymykając oko na handel narkotykami (fisstechem), morderstwa i porwania dzieci.
Z perspektywy moralnej działania Jakuba były bezsprzecznie złe. Przemoc, terror, eksperymenty na ludziach i doprowadzenie Wyzimy do krwawej wojny domowej to zbrodnie, których nie da się obronić. Jednak z perspektywy jego wewnętrznej logiki, były to koszty konieczne. Jakub postrzegał siebie jako chirurga, który musi zadać ból i odciąć zainfekowaną kończynę, aby ratować całe ciało.
W świecie stworzonym przez Andrzeja Sapkowskiego, a genialnie zaadaptowanym przez studio CD Projekt RED, rzadko spotykamy zło absolutne. Zamiast tego mamy do czynienia z „mniejszym złem” i tragicznymi konsekwencjami ludzkich wyborów.
Jakub de Aldersberg nie był sadystą, który czerpał przyjemność z cierpienia innych. Gdy w finale gry Geralt konfrontuje się z nim w jego własnej wizji przyszłości, Wielki Mistrz nie wykazuje nienawiści wobec wiedźmina. Próbuje go przekonać, tłumaczy swoje racje, a w jego głosie słychać desperację i głęboki żal, że nikt inny nie rozumie powagi sytuacji.
*Jakub padł ofiarą swoich potężnych mocy... zbyt potężnych dla zwykłego człowieka
Jego błąd nie leżał więc w intencjach, ale w pysze. Jakub uwierzył, że jego wizja jest jedyną słuszną drogą, a on sam ma moralne prawo decydować o życiu i śmierci tysięcy ludzi w imię hipotetycznej przyszłości. Co tragikomiczne, Jakub próbował zrealizować swój plan, używając nauk, które przekazał mu sam Geralt (gdy ten udzielał rad młodemu Alvinowi w IV akcie gry). Słowa wiedźmina o konieczności obrony przed złem i przeznaczeniu zostały przez skrzywiony umysł chłopca zinterpretowane jako wezwanie do totalitarnej krucjaty.
Czy Wielki Mistrz z Wiedźmina 1 był złym człowiekiem?
Jeśli oceniamy człowieka po jego czynach i owocach jego pracy, odpowiedź brzmi: tak. Jakub sprowadził na Wyzimę chaos, śmierć i cierpienie, stając się potworem gorszym od tych, z którymi walczył Zakon.
Jeśli jednak oceniamy go przez pryzmat intencji, Jakub de Aldersberg jawi się jako jedna z najbardziej tragicznych postaci w historii gier. Był człowiekiem, który „chciał dobrze”, ale został zmiażdżony przez ciężar własnego przeznaczenia, daru Starszej Krwi i paraliżującej wizji apokalipsy. Jego postać to genialne ostrzeżenie przed fanatyzmem - pokazuje, jak łatwo najszlachetniejsze intencje, odarte z empatii i poszanowania dla jednostki, mogą zamienić się w najgorszy rodzaj tyranii. Jakub nie chciał zniszczyć świata; chciał go zbawić, ale w swojej pysze zapomniał, że ratując ludzkość za wszelką cenę, po drodze odarł ją z samego człowieczeństwa.
Jednym słowem... no szkoda chłopa!
Ten tekst powstał bez irytujących reklam dzięki wsparciu Patronów Krainy. Ukłony dla:
- Ravix z Czteroroga
<<< Toss a coin to your Kronikarz...
KLIKNIJ OBRAZ 👆
KLIKNIJ OBRAZ 👆