Gothic
Fantasy
Kodeks
Niezbadane Krainy
Codex
"(...) kultura orków sięga zamierzchłych czasów. Jest co najmniej tak stara jak kultura ludzi. Tysiąc lat temu pięciu orkowych szamanów wezwało potężnego arcydemona [Śniącego - dop. Kronikarz], mając nadzieję, że pomoże on ich ludowi w walce z wrogami."
~ Xardas do Bezimiennego
Gdy myślisz o Górniczej Dolinie, widzisz zasypaną śniegiem warownię, rzekę pełną topielców i bandę skazańców rabiących magiczną rudę. Jednak na długo przed tym, zanim Rhobar II wpadł na pomysł stworzenia tam kolonii karnej, a magowie, lekko mówiąc, popsuli zaklęcie Bariery, ta ziemia należała do kogoś innego. Do istot, które cywilizowani ludzie z Królestwa Myrtany nazywają po prostu „brudnymi bestiami”.
Dziś otwieramy Wielką Księgę Wędrowca, by cofnąć się o tysiąc lat i odpowiedzieć na pytanie, które rzadko zadajemy, uciekając przed salwą z kuszy: skąd orkowie wzięli się w Górniczej Dolinie, po co tam przybyli i jaki los zgotowało im przeznaczenie?
Usiądźcie wygodnie przy ognisku. Oto prawdziwa historia orków z Khorinis.
Wielu graczy żyje w przekonaniu, że orkowie najechali Górniczą Dolinę dopiero w Gothic 1, wykorzystując chaos podczas tworzenia Bariery. Nic bardziej mylnego, Orkowie tak jak i reszta stworzeń, w tym ludzie, nie byli w stanie sforsować tej magicznej ściany, więc wniosek nasuwa się jeden, oni tam byli już podczas jej tworzenia. Jednak to nie wszystko, badając księgi w uniwersum Gothica możemy dojść do wniosku, że... Orkowie byli tam pierwsi, a to ludzie są najeźdźcami.
Cofnijmy się o około tysiąc lat przed wydarzeniami z pierwszej części gry. Już w tamtych czasach orkowie na wyspie Khorinis nie byli bezmyślnym plemieniem koczowników. Posiadali własną, dumną, choć surową kulturę i architekturę. Przełom w ich historii nastąpił, gdy pięciu potężnych orkowych szamanów z postanowiło wezwać istotę, która miała dać im wieczną potęgę i zwycięstwo nad... no właśnie. Tutaj zaczynają się domysły.
Logiczny punkt widzenia i analiza samej Górniczej Doliny brutalnie obalają teorię, że tysiąc lat temu orkowie mogli walczyć z ludźmi i właśnie dlatego wezwać demona. Tysiąc lat temu orkowie, a z pewnością orkowie z tych okolic, prawdopodobnie nawet nie wiedzieli o istnieniu rasy ludzkiej.
Spójrzmy na Stary Obóz. Przecież ten zamek nie ma tysiąca lat. To stosunkowo świeża, klasyczna myrtańska warownia. Król Rhobar II zaczął zsyłać tu skazańców i masowo wydobywać rudę dopiero na potrzeby wojny z orkami na kontynencie - a ta wojna trwa zaledwie od kilkunastu/kilkudziesięciu lat, a nie od milenium!
Forteca na skale (gdzie w Gothic 2 urzęduje kamienny smok, a w Gothic 1 szukamy kamienia ogniskującego z Lesterem) ma swoje zapiski. Wiemy z nich, że jej ostatnim prawowitym panem był ludzki lennik (burgrabia Bergmar) który... prawdopodobnie uciekł stamtąd przed hordami orków zaledwie kilkanaście lat przed powstaniem Bariery! Wcześniej forteca była po prostu placówką królestwa monitorującą te dzikie tereny, tak czy siak, musiała zostać wybudowana dość niedawno. Przed Rhobarem II nikt tam nie zakładał wielkich miast. Khorinis to wyspa na uboczu świata. Tysiąc lat temu była dziką, odizolowaną skałą. Ludzka cywilizacja rozwijała się na kontynencie Myrtany.
Skoro nie było tam ludzi, to po co pięciu szamanów wyrwało dziurę w strukturze wszechświata, żeby sprowadzić arcydemona Beliara?
Odpowiedź brzmi: To była brutalna, wewnętrzna wojna domowa orków.
Kultura orków, jaką znamy, jest plemienna i skrajnie agresywna. W tamtych czasach Khorinis nie było rządzone przez jednego wodza. Dolina była areną krwawych walk między różnymi klanami orków.
Pięciu szamanów reprezentowało jedno konkretne plemię. Prawdopodobnie byli spychani do defensywy, przegrywali wojnę o terytorium z innymi, silniejszymi klanami orków. Zdesperowani, postanowili sięgnąć po magię ostateczną. Nie szukali ratunku przed ludzkimi rycerzami. Szukali batuta na swoich własnych braci z sąsiednich dolin.
To rzuca zupełnie nowe, tragiczne światło na miasto orków w Gothic 1. Ta potężna palisada i podziemne miasto nie powstały, by bronić się przed ludźmi z zamku. One powstały jako bastion jednego plemienia, które po wezwaniu Demona z Królestwa Beliara zyskało potęgę, wyrżnęło lub podporządkowało sobie inne klany na wyspie, a potem... samo stało się niewolnikami swojego nowego „boga”.
Tą istotą był Śniący (Krushak) - potężny arcydemon Beliara.
Śniący oszukał szamanów. Zamiast potęgi, podarował im wieczne przekleństwo. Wyrywał im serca, zamieniając ich w nieumarłych strażników, a całe plemię zmusił do niewolniczej pracy przy budowie gigantycznej, podziemnej świątyni. Gdy budowla była gotowa, demon zapadł w głęboki sen, a orkowie - przerażeni tym, co stworzyli – odcięli świątynię od świata, pieczętując ją i czyniąc z niej strefę tabu.
To oznacza, że miasto orków i podziemna świątynia stały w Górniczej Dolinie na wieki przed tym, zanim jakikolwiek ludzki król pomyślał o budowaniu tam zamków. Orkowie z Khorinis to nie byli „najeźdźcy” - oni pilnowali swojego własnego, mrocznego grobowca.
Orkowie nie „przybyli” do Górniczej Doliny w celach turystycznych. Możliwe, że z przyczyny zapotrzebowania na coraz większe terytorium, oraz braku żywności, orkowie (podobnie jak ich bardziej cywilizowani bracia z Kontynentu, którzy w czasie akcji sagi Gothic emigrowali z nieprzyjaznych ziem na północ od Nordmaru, na ziemie zasiedlone przez ludzi) ruszyli na ziemie znane nam jako Górnicza Dolina w poszukiwaniu właśnie miejsca do dalszego rozwoju. Jednak z czasem, jak dobrze wiemy, dla nich cała ta kraina stała się miejscem świętym i przeklętym jednocześnie.
Gdy pięciu szamanów zostało uwięzionych w ciele ożywieńców, reszta plemienia osiedliła się wokół wejścia do podziemi. Ich głównym celem była izolacja Śniącego. Wiedzieli, że jeśli demon się obudzi, świat spłonie. Dlatego wybudowali palisadę, stworzyli swoje prymitywne (jak na standardy ludzi) miasto i zepchnęli swoją kulturę na tory religijnego fanatyzmu. Każdy, kto zbliżył się do ich świętych ziem, musiał zginąć - stąd ich agresja wobec ludzi.
Wszystko zmieniło się, gdy do doliny wkroczyli ludzie, zwabieni złożami magicznej rudy. Ludzkie zamki i kopalnie powstały dosłownie „za płotem” orkowego miasta. Orkowie tolerowali ludzi tylko dlatego, że magowie wznieśli magiczną Barierę, która odcięła orków od ich własnych terenów łowieckich i prawdopodobnie braci. Przez lata trwał kruchy, podszyty strachem status quo, czyli coś w stylu "póki cię morra nie zobaczę to nie zaatakuję".
Prawdziwy pokaz siły orków zobaczyliśmy w Gothic 2. Po tym, jak Bezimienny wygnał Śniącego i zniszczył Barierę, orkowie zyskali coś, czego nie mieli od wieków: wolność (nie wolność od bariery, lecz bardziej od strachu przed Śniącym i swoiste pozwolenie na opuszczenie posterunku "Świątynia Krushaka") i potężne wsparcie.
W dolinie pojawiły się Smoki, wysłannicy Beliara. Pod ich wpływem oraz pod wodzą nowych, prawdopodobnie o wiele mądrzejszych, sprowadzonych z kontynentu dowódców i szamanów, orkowie z Khorinis sformowali potężną armię. Przestali być tylko strażnikami ruin - stali się niszczycielską siłą.
Wycięli w pień ludzkie garnizony i wznieśli potężną palisadę, odcinając paladynów w zamku.
Jednak, skoro orkowie w Gothic 1 i przed nie chcieli po prostu zabijać ludzi, to czemu w Gothic 2 rozpoczęli najazd? Przede wszystkim byli narzędziem w rękach smoków, prawdopodobnie tutaj też dużą rolę odegrał strach. Druga sprawa, mimo wszystko, pod magiczną kopułą, zamkniętych orków była ograniczona liczba. Po jej obaleniu, zyskali dostęp do posiłków z zewnątrz, do tego dochodzi fakt, wejścia do gry bardziej rozwiniętej rasy orków z Kontynentu, która pod swoim przywództwem zebrała całą pierwotną agresję barbarzyńskich plemion z Górniczej Doliny i ukierunkowała ją w stronę swoich wrogów z którymi walczyli już od paru nastu dobrych lat na Kontynencie. Być może, gdyby nie oni, plemiona z Górniczej Doliny i okolic, nadal by pilnowały swoich terenów i ignorowały ludzi.
Pod przywództwem smoków i dowódców zza Nordmaru celem Orków stało się zabezpieczenie doliny, wydobycie pozostałej rudy (którą ładowali na swój statek w Dworze Irdorath) oraz przygotowanie inwazji na resztę wyspy Khorinis.
Gdyby nie interwencja Bezimiennego, który wybił smoki i przetrzebił ich szeregi, paladyni w Górniczej Dolinie zostaliby zjedzeni na śniadanie, choć koniec końców i tak większość Khorinis padło łupem tej hordy.
Wielu graczy zastanawia się, co stało się z orkami z Khorinis po tym, jak Bezimienny odpłynął na Esmeraldzie. Odpowiedź przynosi Gothic 3 oraz oficjalne lore serii.
Musimy rozróżnić dwie frakcje: orków z kontynentu (Myrtany) oraz orków z Khorinis. Ci z kontynentu byli zorganizowaną armią pod wodzą Kana - znali ludzką mowę, nosili ciężkie zbroje, mieli rozwiniętą taktykę wojskową i ostatecznie podbili Myrtanę, zamieniając ludzi w niewolników.
Orkowie z Khorinis byli dla swoich kontynentalnych braci... dzikusami. Przez tysiąc lat izolacji na wyspie cofnęli się w rozwoju (mówili łamanym językiem, używali prymitywniejszej broni), albo nawet przez swój pseudoreligijny fanatyzm do Śniącego, nigdy się nie rozwinęli. Kiedy wojna na Khorinis dobiegła końca, wyspa została ostatecznie odcięta od świata.
Po zniszczeniu Dworu Irdorath i zabiciu smoków, orkowie na wyspie stracili swoje magiczne przywództwo. Choć byli o krok od wypchnięcia ludzi z wyspy, prawdopodobnie Lord Hagen i jego pozostali paladyni w trakcie trwania akcji gry Gothic 3 rozpoczęli brutalną wojnę podjazdową, by ją odbić. Wiemy, że przez jakiś czas orkowie przejęli władzę nad wyspą, ponieważ zaczęli wysyłać na swoich galerach ludzkich niewolników na Kontynent, lecz czy ostatecznie wyplemili wszystkich ludzi w tym swoistego ludzkiego przywódzcę tej części Myrtany - Lorda Hagena? Wątpię.
Gdy ciężar walki został przeniesiony na Kontynent (biorąc pod uwagę wygnanie bogów ze świata przez Wybrańca) bez wsparcia z Kontynentu, niedobitki orków w Górniczej Dolinie prawdopodobnie wróciły do koczowniczego trybu życia w jaskiniach, uciekając przed mrozem i dzieląc się na nowo na plemiona. Znacznie uszczuplone szeregi barbarzyńskich orków z Khorinis (bracia z Kontynentu traktowali ich jako mięso armatnie w pierwszych szeregach swoich wojsk), wrócili do znanej sobie egzystencji, być może oddając teraz cześć naturze, skoro Beliar przestał ich prowadzić. O ile w przyszłości jest szansa na pokój ludzi z orkami z Kontynentu, to zanim orkowie z Khorinis zrozumieją ten stan, minie sporo czasu.
Orkowie z Górniczej Doliny to jedna z najbardziej tragicznych nacji w historii fantasy. Zaczynali jako prymitywny lud, który wiódł sobie swoje barbarzyńskie życie, w pewnym momencie zostali niewolnikami demona na tysiąc lat, później uwięziono ich pod kopułą, a na koniec wykorzystano jako mięso armatnie w wojnie bogów. Następnym razem, gdy będziesz machał Urizielem albo toporem na podwórku orków, pamiętaj - wszedłeś do ich domu, który splamiono krwią na długo przed narodzinami Rhobara, a to nie oni są w tym przypadku najeźdzcą, tylko Ty.
Podobał Ci się ten wpis? Otwórz kolejny rozdział Wielkiej Księgi Wędrowca Fantasy i sprawdź nasze poprzednie kroniki!
KLIKNIJ OBRAZ 👆